„Mój kredyt jest z 2007 roku, więc na pewno wszystko się przedawniło” — to jedno z najczęstszych przekonań, przez które ludzie w ogóle nie sprawdzają swojej umowy. Bywa błędne, bo opiera się na intuicyjnym, ale nieprawidłowym założeniu, że termin biegnie od dnia podpisania.

Dwa różne roszczenia, dwa różne zegary

W sprawie frankowej trzeba rozdzielić dwie rzeczy, które w rozmowie zwykle się zlewają:

  • Ustalenie nieważności umowy — czyli stwierdzenie przez sąd, że umowa nie wiąże. Do żądania takiego ustalenia nie stosuje się terminu przedawnienia w taki sposób, jak do roszczeń pieniężnych.
  • Zwrot wpłaconych kwot — czyli roszczenie pieniężne o zwrot nienależnego świadczenia. To ono podlega przedawnieniu.

Mieszanie tych dwóch rzeczy jest źródłem większości nieporozumień: fakt, że część rat może być objęta przedawnieniem, nie zamyka drogi do zakwestionowania samej umowy.

Skąd bierze się sześć lat

Ogólny termin przedawnienia roszczeń majątkowych wynosi w prawie polskim sześć lat. Kluczowe pytanie nie brzmi jednak „ile”, tylko „od kiedy”.

W sprawach konsumenckich przyjmuje się, że bieg terminu nie może rozpocząć się, zanim konsument dowiedział się — lub przy zachowaniu rozsądnej staranności mógł się dowiedzieć — że postanowienia jego umowy mają charakter niedozwolony. Trudno bowiem wymagać, by ktoś dochodził roszczenia, o którego istnieniu nie miał podstaw wiedzieć.

Konsekwencja jest istotna: data podpisania umowy sama w sobie niczego nie przesądza.Umowa z 2006 roku nie jest automatycznie „za stara”.

Dlaczego to nie jest proste

Trzeba powiedzieć wprost: ustalenie momentu, w którym kredytobiorca „mógł się dowiedzieć”, jest kwestią ocenną i bywa przedmiotem sporu w konkretnych postępowaniach. Sądy biorą pod uwagę okoliczności indywidualne, a linia orzecznicza w tym zakresie kształtowała się przez lata i wciąż bywa niejednolita.

Dlatego nikt uczciwy nie powie Ci przez telefon, czy Twoje roszczenie jest przedawnione. Można to ocenić dopiero po zapoznaniu się z umową i historią spłat.

Co z kredytem już spłaconym

Całkowita spłata kredytu nie zamyka drogi do sprawy. Jeśli umowa zawierała postanowienia niedozwolone, roszczenie o zwrot świadczeń może istnieć również wtedy, gdy zobowiązanie wobec banku już nie trwa. To samo dotyczy kredytów przewalutowanych i tych, do których podpisano aneksy.

Dlaczego czas jednak ma znaczenie

Skoro data podpisania nie decyduje, można by uznać, że nie ma się co spieszyć. To wniosek zbyt daleko idący z dwóch powodów.

Po pierwsze, im dłużej zwlekasz, tym więcej argumentów zyskuje teza, że mogłeś się dowiedzieć wcześniej — temat kredytów frankowych jest obecny w mediach od lat i sam ten fakt bywa podnoszony w sporach.

Po drugie, dopóki umowa obowiązuje, spłacasz raty wyliczane na kwestionowanych zasadach. Każdy kolejny miesiąc to kolejne pieniądze wpłacone do banku.

Co zrobić, jeśli nie masz pewności

Zamiast szacować terminy samodzielnie, warto oddać umowę do przeczytania. Analiza wykonywana przez kancelarię jest bezpłatna i niezobowiązująca, a jej wynikiem jest konkretna odpowiedź dotycząca Twojego dokumentu — również wtedy, gdy brzmi ona „nie widzimy tu podstaw”.